Rozważania

Wszystko z niczego

Myślę w ostatnich dniach o pewnej dynamice: jak z tzw. „resztek” wycisnąć tzw. ż y c i e. „Życie” czyli siłę do działania, proaktywne nastawienie do budowania, odwagę w czynieniu świata odrobinę lepszym, nadzieję czasami wbrew nadziei. Życie czyli witalność, kreatywność, wzrost, pomnażanie, głębokie zaspokojenie jakiegoś rodzaju głodu, który jest w nas, ludziach. Głodu aby kochać.

Pochylam się nad Słowem z 1 Krl 17. W królestwie Achaba panuje susza. Susza czyli brak tego właśnie szeroko rozumianego ż y c i a, innymi słowy: dekadentyzm, obumieranie, śmierć, wycofywanie się ż y c i a, oddanie inicjatywy, porzucenie marzeń i planów na miłość… Kościół pokazał nam pewną wdowę, która żyła na tym obszarze „suszy”. Ona i jej syn mieli resztki oliwy i mąki, aby przygotować sobie z tego ostatni „posiłek” i czekać na śmierć. Czekać na śmierć bowiem susza byłą tak wielka, że nie było nawet rosy, nie było perspektyw na zdobycie jakiegokolwiek pożywienia, wyłącznie wizja śmierci. Śmierci czyli dekadenckiego, ostatecznego wycofania się, zniknięcia, oddania pola procesowi pustynnienia, który towarzyszy suszom, rezygnacji. I Bóg, który jest miłością, dawcą ż y c i a postanowił tą kobietę z dzieckiem uratować. Aby to zrobić posłał do niej proroka Eliasza, który poprosił ją, aby podzieliła się z nim tym, co miała – resztkami, które miały stanowić jej ostatni, intymny posiłek z najbliższym jej synem. Prorok mówi w imieniu Boga. Kobieta podjęła DECYZJĘ: „Ona poszła i postąpiła zgodnie ze słowem Eliasza. Odtąd Eliasz oraz kobieta i jej rodzina codziennie mieli co jeść” (1 Krl 17, 15). Następuje tutaj „przełamanie” beznadziejnej sytuacji. Oto przyszło do niej Ż Y C I E, ponieważ zaryzykowała i postanowiła się podzielić tym, czego właściwie nie miała. Okazało się więc, że nie miała pozornie. Bo gdy zaczęła się dzielić, stało się coś „Bożego” i Pan zaczął mnożyć. Podobne Biblijne ślady znajdziemy w innych miejscach, np. w słynnym 16 rozdziale Ewangelii wg. św. Marka. Zmartwychwstały Jezus ukazuje się tam uczniom i widzi ich: brak wiary oraz zatwardziałość serca. I do tych niewierzących uczniów mówi: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię„. To jest ta sama logika: podziel się tym, czego -pozornie- nie masz, a Pan to pomnoży i udzieli ż y c i a Tobie i Twojemu otoczeniu. Spokojnie, Pan pomnoży chleb i ryby. Pan wykona pracę, do nas należy decyzja ryzyka, krok wiary. Dlatego właśnie Jezus powiedział, że „Więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20, 35b). Bo dawanie to akt boski, przecież sam Pan stał się Chlebem, żeby się nam rozdać… Dawanie więc siebie samego z miłością (bo bez niej jesteśmy jak cymbał brzmiący i nic nie zyskujemy – 1Kor 13) to akt sprowadzający na ziemię Boże Królestwo – Ż Y C I E, którym jest sam Jezus (J 14,6). A Jezusowi żadna susza nie może się oprzeć, tam, gdzie pojawia się Jezus tam w sposób niekontrolowany przez człowieka tryskają życiodajne wody Ducha i ożywiają środowisko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *